Przyczyna głupiejącego społeczeństwa

Wielu młodych ludzi, zwłaszcza z szerokimi horyzontami i mającymi coś do powiedzenia, zwraca uwagę na to, że z co raz mniejszą ilością ludzi można porozmawiać i podyskutować na wiele tematów. Zarówno młodzi chłopacy jak i dziewczyny mają znikoma wiedzę o świcie, popkulturze, polityce, książkach, muzyce i można by tak wymieniać dalej. Rozmawiając ostatnio z inteligentnym i atrakcyjnym 17-letnim chłopakiem, stwierdził on, że ma problem z poznaniem ciekawej dziewczyny, gdyż poza urodą, nie mają one nic, na czym można byłoby się skupić. Innymi słowy nie ma o czym z nimi rozmawiać. I nie ma tu znaczenia, czy jest to „piątkowa dziewczyna” czy student czy studentka, gdyż poza wiedzą potrzebną do uzyskania dobrej oceny, młodzi ludzi praktycznie nie zdobywają żadnej innej i w żaden inny sposób nie rozwijają się.

Gdzie tkwi sedno problemu, gdzie jest jego podłoże.? Pozwolę sobie na wyjaśnienie nie co tej kwestii, na przykładzie czasów w których wychowuje się młodzież, oraz tego co do nich dociera.

Umowną granica głupiejącego społeczeństwo jest dla mnie rok 1990 r. Ludzie urodzeni od tego okresu to inni ludzi urodzeni niż urodzeni jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku. Pamiętajmy, że do około 1994 roku, w wielu domach jedynymi kanałami w telewizji były TVP1 i TVP2. Nie oszukujmy się, w dużej mierze to telewizor, radio i ogólne media kształtują człowieka. Dawniej jedynym medium była telewizja, z jednym lub dwoma kanałami. Trudno to sobie dziś wyobrazić, ale nie było możliwości przełączenia na coś innego. Więc oglądało się wszystko co leciało na jednym lub dwóch kanałach. A programy były bardzo zróżnicowane. Były programy kulturalne, dokumentalne, a filmy bardzo różne, od przebojów kinowych to bardziej ambitnych zmuszających do myślenia. Były też nieliczne programy muzyczne, w których była puszczana niezła muzyka. Także w radiu grało się zupełnie co innego, gdyż granie komercyjne dopiero raczkowało.

Człowiek wychowany i dorastający w owych czasach chcąc nie chcąc obcował z o wiele ambitniejszą kulturą i sztuką, oglądał o wiele ambitniejsze filmy, a jego wiedza był dość szeroka z racji oglądania różnych filmów dokumentalnych czy popularnonaukowych. I co najważniejsze zawsze trzeba było obejrzeć jakiś program informacyjny typu Wiadomości, nawet będąc małych dzieciakiem. Klasyczne bajki z kolei uczyły wrażliwości, empatii, i rozwijały wyobraźnię. Inny ważne aspekt to nauka. Brak Internetu, sprawiał, że wszystko trzeba było robić samemu, samemu kombinować przy wypracowaniach i innych przedmiotach. Nic, ale to nic ni można było sprawdzić w sieci.

Przejdźmy teraz do ludzi wychowujących urodzonych w latach 90-tych i wychowujących się i dorastających w dobie komórek, Internetu i wielu kanałach telewizji. Taka osoba nie musi oglądać filmów dokumentalnych gdyż są nudne. Wiadomości? Powiedźcie snowi albo córce „choć obejrzymy wieści z kraju i ze świata”, to was wyśmieje – woli obejrzeć śmieszne filmiku na Youtube albo nowy teledysk Pitbulla czy Davida Guetty. Filmy? Tylko głupkowate komedie typu ; „Jak stracić cnotę”. Po co oglądać ambitny program kulturalny jak można obejrzeć na MTV „Penetratorów” lub posłuchać muzyki, w której głównym przesłaniem jest pokazanie jak najwięcej gołych tyłów w teledysku. Nauka i pisanie wypracować – pomoże Google. Itd. Itd.

Dziś młodzież nie wytęża umysłów, nie ma zbyt wiele do powiedzenia, nie interesuje się rzeczami naprawdę godnymi uwagi, nie poświęca czasu do rozwijanie samego siebie, nie ma pasji. Nie wie nic, co jest im zbędne do życia.

Niech ktoś mi wyjaśni dlaczego ze z kimś około 30-stki nawet po zawodówce można porozmawiać o świecie, polityce, muzyce i filmach, a z osobą zaczynająca studia prawie o niczym? Prawda jest okrutna, ale obecnie Internet, radio i telewizja kształtuje tzw. „pustaki”, ludzi nastawionych na konsumpcjonizm, rozrywkę sugestię i manipulację. Czy to się zmieni? Marnie to widzę. Ale być może kiedyś rodzice zrozumie, że to oni powinni kształtować charakter dziecka a nie telewizja i Internet.