Samochody na prąd, czyli pseudo ekologia

Dbanie o przyrodę, ochrona środowiska, oszczędzanie energii i wody. Tematy te od kilka lat są niezwykle często poruszane, a to za sprawą naukowców bijących na alarm, twierdzących, że nasza planeta jest zatruta jak nigdy dotąd, czego konsekwencją są choćby topniejące lodowce i zmiany klimatyczne. Za pewne tak jest i ci panowie mają słuszność, jednak dbanie o środowisko stało się modne, czego przykładem są gwiazdy show biznesu apelujące i włączające się do takich akcji.

Jednym z produktów ubocznych tej mody są samochody elektryczne, lub różnego rodzaju hybrydy stworzone właśnie z myślą o dbanie o środowisko. Tyle, że są to pseudo rozwiązania i rzadko mają rzeczywiście coś wspólnego z dbaniem o zieloną przyrodę. Samochody na prąd, są mało efektywne, można przejechać nimi określoną ilość km, a potem ładować przez 12 godzin baterie. Właśnie baterie, które ładuje się prądem, pochodzącym z elektrowni atomowych lub węglowej. Czy to ekologia? Wątpliwe. Innym aspektem są baterie stosowane w takich autach, które zawierają wiele trujących składników, i same powstanie ich pociąga za sobą zanieczyszczanie środowiska. Samochody takie kosztują często dwa razy więcej, a po paru latach trzeba zmienić baterie, za które można kupić pół małego samochodu. Nie jest to korzystne ani oszczędne dla osoby jeżdżącej takim samochodem, ani dla środowiska. Lepszym rozwiązaniem jest kupno „małej benzyny”, który w gruncie rzeczy nie będzie zatruwał przyrodę bardziej niż samochód na prąd lub hybryda. Póki w gniazdku nie płynie czysta energia, a baterie nie będą zawierać szkodliwych związków, nie można samochodów na prąd nazywać ekologicznymi.